W ciągu całego swojego życia tylko dwa razy na wakacje udałem się na obozy młodzieżowe. Wcześniej jeździłem na wakacje głównie z rodzicami, a później wyjazdy wakacyjne odbywały się w gronie przyjaciół.
Niemniej obydwa obozy młodzieżowe wspominam bardzo dobrze i nawet trochę żałuję, że nie wybrałem się więcej razy na wakacyjne obozy młodzieżowe – co się jednak stało, to się nie odstanie, trzeba żyć dalej i cieszyć się z każdej nowej chwili. Obozy młodzieżowe na których byłem, miały miejsce w liceum, na przełomie klasy pierwszej z drugą i drugiej z trzecią. Za pierwszym razem wyjechałem na trzytygodniowy obóz, na Słowacji. W czasie tych trzech tygodni zwiedziliśmy najważniejsze słowackie miasta, byliśmy także w kilku czeskich miastach, a także wybraliśmy się dwa razy do Austrii, gdzie zwiedziliśmy między innymi Wiedeń i jego okolice. Za drugim razem wyjechałem na Ukrainę, a dokładnie na Krym, wyjazd trwał tylko tydzień, jednak wspominam go milej niż tamten obóz słowacki. Myślę, że kiedy moje dzieci będą w odpowiednim wieku, to będę starał się posyłać je na obozy młodzieżowe, żeby później nie żałowały, że coś je w życiu ominęło. Na razie grzecznie jeżdżą na wakacje z rodzicami i bardzo im się to podoba.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.